Otóż podczas sprzątania pokoju, zaglądając w najgłębsze zakamarki zobaczyłam coś złotego, ozdobionego małymi bursztynami. Najpierw pomyślałam, że to jakaś zapomniana pamiątka z wakacji. Po chwili jednak zobaczyłam, że sam się otwierasz, a ze środka wylatują piękne motyle. To raczej niecodzienny widok, dlatego przestraszyłam się i wybiegałam z pokoju. Serce biło mi jak oszalałe, bałam się, a byłam sama w domu. Do głowy przychodziły mi straszne rzeczy. Wzięłam do ręki telefon, by znaleźć u kogoś pocieszanie, ale nikt nie odbierał. Położyłam się na kanapie. Targały mną emocje, miałam wrażenie, że cały świat wiruje. Z nadmiaru emocji po chwili zasnęłam.

Kiedy się obudziłam, ku mojemu zaskoczeniu, leżałeś obok mnie. Po chwili cały salon był  w złocie i brokatowych motylach. Czułam się jak w niebie. Po chwili pojawił się przede mną duży otwór, a w nim różne filmiki. Każdy z nich – to był jeden rok z mojego życia.

Zaczęło się niewinnie i śmiesznie. Byłam malutka i stale na zmianę albo się śmiałam, albo płakałam. Drugi rok był już nieco ciekawszy, bo zaczęłam mówić. Mama kiedyś wspominała, że nigdy nie sprawiało mi to problemu. Byłam wesołą, nieco nieśmiałą dziewczynką. Potem zobaczyłam swoje trzecie urodziny i rozmowę telefoniczną z moim tatą. Podobno byłam bardzo grzeczna. Mama często mi powtarza, że chciałaby, abym teraz była taka jak kiedyś. Cóż, nie przejmuję się tym, bo czas mija, a my się zmieniamy i to czasami o 180 stopni.

Jak zatem jest teraz? Dzisiaj wydaje mi się, że jestem już zupełnie inną osobą. Często zastanawiam się czym są wybory życiowe i jakie są ich konsekwencje. Przez długi czas zupełnie nie wiedziałam, o co chodzi. Rozumiem, że są wybory samorządu w szkole czy mieście, wybory na prezydenta, ale wybory życiowe? O co chodzi? Był czas, że szukałam odpowiedzi w różnych źródłach: w Internecie, Wikipedii. Pytałam też nauczycieli, koleżanek, rodziców. Wszyscy wspominali o konsekwencjach. Ale czym one są? Myślałam o tym długo i już wiem. Chyba umiem odróżnić od siebie dobro i zło. Trochę pomogła mi Ania – bohaterka książki L. M. Montgomery pt. Ania z Zielonego Wzgórza. Jej życie i postępowanie pomogło mi zrozumieć siebie. Przede wszystkim nauczyłam się tolerancji, tak potrzebnej na co dzień.
Muszę przyznać, że nie zawsze byłam miła i sympatyczna dla swoich rówieśników.

I poniosłam konsekwencje swojego zachowania, bo przestali się ze mną przyjaźnić. I  chociaż później wszystko się ułożyło, wiem, że wtedy popełniałam błędy. Teraz już postąpiłabym inaczej. Przeprosiłabym.

Życie jednak płata nam figla. Czasami inni nakłaniają nas do popełniania głupstw. A czasem ktoś, komu ufamy, krzywdzi nas. Zrozumiałam, że w życiu spotykamy różnych ludzi. Czasami wydaje się nam, że ich dobrze znamy, ale teraz już wiem, że nawet dobry człowiek potrafi zrobić coś złego. Wszyscy mamy w sobie dobro i zło. Niekiedy nie dostrzegamy naszych wad, wydaje się nam, że jesteśmy idealni, a wszyscy nas lubią. To nie do końca jest prawda.

Zdarza się, że spotykamy ludzi fałszywych, dobrze o tym wiem. Trzeba sobie z tym radzić i nie tracić czasu na drobiazgi, bo życie jest zbyt krótkie i zbyt piękne.
Jedno warto zapamiętać, mimo że popełniamy błędy: Lepiej zrobić coś i żałować, niż żałować, że się czegoś nie zrobiło.
Kochany Pamiętniku, odłożę cię teraz do szafy. Może za jakiś czas znowu coś ci opowiem…